Gołębie w labiryncie. Przyczyna problemów w matematyce nr 3

Za moich czasów nie było problemów z matematyką! Ja się uczyłam lepiej! Co to jest, że nie możesz sobie dać rady – nie mówimy tak? Coś z naszym dzieckiem jest nie tak, prawda? A szkoła to już fatalnie uczy… Dramat!

No więc ani jedno ani drugie. Z dziećmi jest naprawdę wszystko w porządku. O tym, że szkoła źle uczy – nie generalizujmy, bez przesady. Problem leży nie w uczeniu, tylko w sprawdzaniu wiadomości.

Jak to możliwe? Dzisiejsi rodzice są wychowani w nieco innym systemie sprawdzania wiedzy z matematyki. Można się było pomylić w zadaniu, ale dostać część punktów, bo na przykład obliczenia przeprowadziliśmy dobrze, ale pomyliliśmy się w ostatniej linijce.

Co to oznacza? Dostawaliśmy jakieś punkty, więc i ocena była lepsza.

Jak jest dziś? Dziś panuje zasada NO MERCY, czyli BEZ LITOŚCI. Jeden błąd, i działanie lub zadanie niezaliczone. Jaki jest skutek? Dzieci, które umiejętności matematyczne MAJĄ, ale się MYLĄ (wolno im!) dostają pały albo dwóje. Rodzice się irytują.

Nauczyciele dla świętego spokoju mówią, że zwracają uwagę na obliczenia, a nie wynik i to jest akurat słabo udokumentowane – przynajmniej jeśli prosimy o klasówki i je analizujemy. Jeden błąd i wielki czerwony minus.

Dziecko się uczyło, nawet nieźle kuma materiał, ale się jeszcze myli – i dostaje pałę. Bo nauczyciel nie ma czasu sprawdzać, czy dobrze zrobiło obliczenia, przecież ma swoje prywatne życie.

Czy takie dziecko będzie chętnie uczyło się matematyki? Podstawą jakiejkolwiek edukacji jest pokazanie, że dopiero co zdobyta wiedza działa.

Po co ma się uczyć, skoro wysiłek nic nie dał?

Jedyne możliwe rozwiązanie to wsparcie i cierpliwe poczekanie na lepsze oceny. Przyjdą. Ale nie od razu. W miarę powtarzania, ćwiczenia, poprawy koncentracji i percepcji. A to przychodzi między innymi z wiekiem. U każdego dziecka w innym momencie.

Co nie znaczy, że nie należy ćwiczyć, tylko czekać. Tak też nie przyjdzie.

I jeszcze o martwych gołębiach. Pewien mądry człowiek napisał kiedyś, że edukacja przypomina przeprowadzanie gołębi przez labirynt. Możesz takiemu nasypać trochę ziarna przy zakręcie, jak tam dotrze – nasypać przy kolejnym – i tak dalej, aż wyjdzie. A potem wziąć kolejnego i zrobić to samo.

Ale możesz też postawić gołębie u wejścia do labiryntu i nasypać ziarno przy wyjściu. I krzyczeć oraz motywować do woli. Skończysz z labiryntem pełnym martwych gołębi – i może jakimś przypadkowym po drugiej stronie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s